MUZYKANT W DAWNYM ŚRODOWISKU WIEJSKIM

W dawnym życiu wiejskim muzyka obecna była niemal wszędzie. Towarzyszyła uroczystościom zarówno dorocznym, jak i rodzinnym. Dźwięki instrumentów rozbrzmiewały w czasie zabaw tanecznych, niejednokrotnie przy pracach polowych czy podczas pasania zwierząt. Muzykowanie stanowiło integralny składnik życia towarzysko-rodzinnego, toteż w społeczności wiejskiej istniało duże zapotrzebowanie na muzykę i jej wykonawców.

Ogólna nazwa grajek pochodzi od gąsć, gędę, co oznacza muzyka oraz grać. Aleksander Bruckner wskazuje, iż u Polan występował gądek, gądziec, czyli „grający na instrumencie strunowym grajek, muzykant”.

Mianem prawdziwego muzykanta określano wiejskiego instrumentalistę, który pełnił najważniejszą rolę w kapeli, grał na wiodącym instrumencie. Rolę prawdziwych muzykantów pełnili dopiero ci, którzy grywali podczas najważniejszych uroczystości we wsi, a takim wydarzeniem było wesele.

Droga do muzykanckiego sukcesu

Jak dokonywano wyboru życia – wiejskiego muzykanta? Dziecko, które zdecydowało się pójść tą drogą, odznaczało się zwykle uzdolnieniami, swoistym instynktem muzycznym. Przełomowym momentem było jednak zazwyczaj napotkanie prawdziwego muzykanta. Zetknięcie z żywą muzyką było dla dziecka wielkim przeżyciem, a nawet wstrząsem.

Droga do pozycji uznanego muzyka, bywała trudna – zwłaszcza jeżeli kandydat na muzykanta pochodził z ubogiej rodziny. Pojawiały się trudności w zdobyciu instrumentu. W bogatszych rodzinach przeszkodą był z kolei opór i niechęć rodziców. Łatwiejszą drogę mieli ci, których rodzice (zazwyczaj sami muzykujący) wysyłali na naukę do wiejskiego muzykanta, odkrywając u dziecka talent muzyczny.

Kandydat na cymbalistę uczył się gry ze słuchu, w późniejszym etapie nauki – jeśli posiadał taką możliwość – mógł poznać nuty. Muzykancką karierę zwykle rozpoczynał w wieku około 10-12 lat. Nauczycielem był zazwyczaj ktoś z rodziny: starszy brat, ojciec, dziadek, albo ktoś z sąsiedztwa. Za naukę adept płacił np. babką słomy albo grając z mistrzem na zabawie. Najczęściej jednak nauczyciel oczekiwał zapłaty pieniężnej.

Image muzykanta ludowego

Muzykanci wyróżniali się specyficznym stylem życia. Byli to często ludzie nieżonaci, żyjący samotnie, niekiedy na odludziu. Gospodarstwem zajmowali się niechętnie; lubili włóczęgę. Wędrując spotykali wielu ludzi, także innych muzykantów, gawędziarzy, stąd posiadali dużą wiedzę o świecie. Cechowała ich umiejętność snucia opowieści. Posługiwali się językiem jędrnym, obrazowym, surowym, często rubasznym. Niektórzy troszczyli się o swoiste, dowcipne komentarze i zapowiedzi wykonywanych utworów, co budowało nastrój na zabawach czy weselach przynosząc jednocześnie muzykantowi popularność.

Prawdziwy, dojrzały cymbalista posiadał wypracowaną już swoistą manierę wykonawczą, a także niepowtarzalny styl. W zanadrzu chował numery popisowe, jak na przykład stosowanie tremolo czy wytłumianie dźwięków podczas gry. Repertuar przechowywał jedynie w pamięci – nawet i sto melodii.

Przedmiotem szczególnej uwagi było kreowanie własnego wizerunku. Najczęściej wizerunek tworzono świadomie. Muzykant zwykle dbał o nienaganny wygląd, zwłaszcza gdy pozował do zdjęcia. Nie pozwoliłby się sfotografować, jeśliby nie był odświętnie ubrany, uczesany i ogolony.

Pozycja muzykanta w środowisku wiejskim

„Muzykanci wiejscy tworzyli odrębną grupę w społeczności. Wyróżniali się szczególną wrażliwością przede wszystkim na muzykę, a także na inne przejawy piękna, umiejętnością obserwacji, otwartością, bogatym życiem wewnętrznym pozwalającym docierać do sedna zjawisk, umiejętnością wyczuwania innych ludzi zwłaszcza artystów. Siła różnorakich doznań łączyła się u nich z imperatywem muzykowania mimo przeszkód, a nawet braku uznania. Jednak uzyskanie społecznego uznania dla artysty ludowego było głównym sprawdzianem jego szczególnego kunsztu” (K. Dadak-Kozicka, Folklor sztuką życia…).

Muzykanci byli często bardzo biedni. Ich pozycja w społeczności lokalnej zależała wyłącznie od tego co potrafią, oraz od ogólnej ich przydatności. Wysoki szacunek uzyskiwali muzykanci tylko dzięki swoim umiejętnościom gry na instrumentach, szczególnie wtedy, gdy także gospodarowali na własnej ziemi. Ceniono ich nie tylko za grę, ale też za stwarzanie ludziom okazji do zabawy.

Na ogół obdarzano ich szacunkiem, sadzano na honorowych miejscach przy stole. „Ponieważ grajkowie stanowią duszę prawie zabaw wieśniaczych, dlatego też zostają przedmiotem ogólnej troskliwości tak samych gospodarstwa, jak i gości.

Za wejściem zaraz ich sadzają na pierwszym miejscu (…)”. Częstowano ich wykwintniejszym jadłem „dając im mięsa sporo, kawę, placki przedniejsze” (O. Kolberg).

Zawód muzykanta był bardzo ważny, jednak należało też stawiać czoła trudnościom obranego zawodu, takim jak praca w ciężkich warunkach, brak poszanowania dla ich działalności, przekleństwa i obelgi kierowane pod ich adresem, zdarzały się także sytuacje pobicia i zniszczenia instrumentów przez rozochoconych gości zabawy.

Najtrudniejsze dla muzyków ludowych było niezrozumienie ich sztuki ze strony duchownych, którzy mieli w środowisku wiejskim duże poważanie. Kościół patrzył na grę muzykantów pod kątem skutków tejże muzyki, czyli zachowania tańczących i bawiących się – niekiedy rzeczywiście bez opamiętania. Dlatego wielokrotnie przypisywano muzykom konszachty z diabłem.

Kaznodzieje „gromili w kazaniach muzyków, kreśląc sugestywne i przerażające obrazy ciemnych mocy czyhających na dusze zarówno muzyków, jak i uwiedzionych ich grą. Muzycy mieli wg nich czerpać swą moc porywania grą ludzi do z zaprzedania swej duszy diabłu. Opowieści o diable, który kusi ludzi muzyką odbierając rozum, albo prowadzi smyczek swemu podopiecznemu i zrywa struny konkurentowi, mają zresztą długą historię i liczne warianty”.

Praktyki magiczne i wierzenia demonologiczne związane z muzykantem

Franciszek Kotula w Muzykantach zwraca uwagę na magiczno – demonologiczne strony ludowego muzykowania. Skompletowane przez autora materiały i opisy dotyczą tych muzykantów, którzy szczególnie wyróżniali się w tejże sztuce. Wierzenia demonologiczne związane były między innymi z doskonałością instrumentu muzycznego, sposobem gry na nim czy oddziaływaniem gry na słuchaczy.

W interpretacji ludowej instrument muzyczny mógł zyskiwać cechy niezwykłe. Na przykład zawieszony na kołku mógł sam z siebie grać melodie, których wcześniej muzykant nie słyszał. Praktyka magiczna dotyczyła również samej osoby grajka. Praktyki magiczne były bowiem bronią w walce z konkurencją. Sławny skrzypek mógł na przykład magicznym sposobem uniemożliwić grę innemu skrzypkowi, odbierając dźwięk bądź rwąc struny jego instrumentu.

W celach apotropeicznych zatem starsi muzykanci nosili ze sobą w sekrecie, w specjalnym pudełeczku różne święte rzeczy, takie jak: piasek ze świętego miejsca, kredę święconą w siedmiu kościołach, czy poświęconą kalafonię.

Zazwyczaj najlepszym instrumentalistom przypisywano konszachty z siłami demonicznymi. Umiejętność gry, wydobywanie z instrumentów niezwykłych dźwięków, a zwłaszcza psychiczne oddziaływanie muzyki na otoczenie, budziło dociekliwość zarówno ludzi prostych jak i początkujących instrumentalistów. Stąd też narodził się podział na muzykantów dobrych i złych. Ten, kto grał dobrze, cieszył się poważaniem w całej wsi, miał na usługach siły diabelskie. Muzykanci, którzy obchodzili się bez pomocy magii, „byli słabsi i mniej wzięci”.

Nader często muzykanci wspominali o nieposłuszeństwie swojego instrumentu: „każde skrzypce jak żywe stworzenia mają swoją naturę i różne usposobienia, nawet grymasy(…). Raz mają ton ciepły, miękki, jakby anieli śpiewali, wtedy gra się lekko, nawet smyka się nie czuje, jak chodzi po strunach. Innym razem stawiają opór, wydają dźwięki chropowate jakby pilnikiem po żelazie jeździł, lub grają zimno, jakby smyk i struny z lodu były”

Nowo zakupiony instrument muzykanci próbowali ulepszać na swój sposób. Na przykład lano do skrzypiec spirytus i podpalano, tłuczono, żeby ogień dostał się do każdej szpareczki. Myślano, że w ten sposób skrzypce naprawią, jednak najczęściej instrument ulegał zniszczeniu i niezdatny był już do gry. Zwykle by zdobyć taki instrument trzeba było sprzedać duszę diabłu.

Okazje do występowania

Ludowa tradycja muzyczna łączy się z tańcem, obrzędami i innymi uroczystościami. Muzykę instrumentalną gra się przede wszystkim „do tańca” lub rzadziej „do słuchu”. Wykonania instrumentalne dotyczyły głównie wesel, które zawsze były największym wyzwaniem dla umiejętności i sił. Muzycy wiejscy obsługiwali również zabawy taneczne, chrzciny.

W okresie bożonarodzeniowym oraz wielkanocnym rozpowszechnione były pochody przebierańców, którym towarzyszyli muzykanci. Gra w pochodach dorocznych miała charakter towarzyszący bądź uzupełniający elementy widowiskowe. Instrumenty kolędników tworzyły niezwykłe sytuacje muzyczne, popisy trwały krótko, ale efektownie.

W okresie letnim i jesiennym muzykowano przy pracach polowych, na przykład podczas praktykowanego dawniej na Lubelszczyźnie zwyczaju tłoków. Była to wspólna pomoc w żniwa gospodarzowi, który zapewniał wyżywienie i zamawiał kapelę. Kapela dostarczała rozrywki żnącym sierpami oraz stymulowała wspólny rytm pracy. Muzyka zatrzymywała się dłużej przy tym żniwiarzu, który zbyt wolno pracował. Punktem kulminacyjnym ciężkich prac w polu były dożynki, które bez muzyki obejść się nie mogły.

Okazją do publicznej prezentacji było konkurowanie kapel w karczmach, pod kościołem, czy na jarmarkach. Muzykowanie miało charakter ogólnopolski i stanowiło swoisty rodzaj reklamy danej kapeli. Podczas tak zwanego przegrywania się obserwatorzy mogli godzić muzyków na przyszłe wesela i zabawy.

Okres intensywnych zabaw tanecznych przypadał na okres od Trzech Króli do zapustów. Zabawy urządzano w czasie wieczornym oraz nocnym. Większość instrumentalistów przestrzegała zakazów muzykowania w piątki, w adwencie oraz poście.

Gra na instrumentach muzycznych jest też źródłem doznań estetycznych. Muzykowanie pełni rolę wówczas rozrywki po pracy, gra jawi się jako wypełnienie i urozmaicenie czasu przy długotrwałej czynności, na przykład przy wypasie zwierząt. W sytuacjach osobistych gra na instrumencie okazać się może obszarem poszukiwań nowych melodii oraz urozmaicania utworów innych muzyków.

© Centrum Kultury Gminy Ełk z siedzibą w Stradunach 2012

Loga projektu